Szklarska - Na narty do Szklarskiej.
Świetnie czułem się w Szklarskiej Porębie zimą. Miałem duży dom który wynajmowałem na na pokoje. Ja mieszkając we Wrocławiu nie mógłbym tego utrzymać, więc miałem osobę która tam mieszkała i wynajmowała pokoje za moją wiedzą. Gdy zbliżał się weekend pakowałem na dach narty i pędziłem moim nowym volkswagenem passatem obierając kierunek
Szklarska Poręba. Ściana tzw. Fisowska nie miała przede mną tajemnic, więc zjeżdżałem tam ile tylko mogłem. Gdy były różne zawody na Ścianie to wtedy decydowałem się na Lollobrigidę lub kibicowałem na trasie. Były bezśnieżne tygodnie, ale to mnie nie zniechęcało, bo po prostu musiałem trochę dalej jechać w Alpy austriackie. Tak naprawdę zawsze jakiś wyciąg u nas działał, ale też czasem warto zmienić choć na weekend góry i kraj. Szklarska Poręba nie często była przeze mnie odwiedzana, gdy przychodziła wiosna, lato, a potem jesień. Zawsze wolałem w tym okresie jechać nad ciepłe morze, choć czasem zaskakiwałem obsługę pokoi, bo jadąc do Włoch jechałem czasem przez Szklarską.
Przeczytaj też: